sobota, 7 czerwca 2008

Rozwiązania samoobsługowe w zarządzaniu

Stos wniosków czeka na akceptację dyrektora, pracownicy pytają, co zrobić, by uzyskać świadczenie z funduszu socjalnego, i jeszcze zbliża się termin ocen pracowniczych. Jak zorganizować pracę, by kierownik nie utonął w powodzi papierów i aplikacji „ułatwiających” życie?

 

Nieznajomość prawa szkodzi i nie zwalnia od jego przestrzegania. Ta „złota myśl” nie zwalnia nas jednak nas z refleksji: jaki jest nakład pracy na poznanie firmowego „prawa”? 

Już organizacja zatrudniająca kilkudziesięciu pracowników jest w stanie wytworzyć cały zbiór dokumentów, które służą porządkowaniu i usystematyzowaniu jej pracy. Tylko w obszarze zarządzania kadrami można znaleźć regulaminy wynagrodzeń, premiowania, ubiegania się o środki z funduszy socjalnych, zarządzenia o zmianach kadrowych, zasady rozliczania delegacji itd. 

Każdy z tych dokumentów jest ważny i znajomości każdego pracownicy oczekują od swojego przełożonego. Czy 50 stron dokumentów z informacjami oczywistymi z punktu widzenia działu HR muszą być „wykuwane na blachę” przez każdego kierownika lub dyrektora wyższego szczebla? 

Człowiek...

We wszystkich tych elementach kluczową rolę odgrywa człowiek zaangażowany w poszczególne procesy. Tendencja do przenoszenia odpowiedzialności na kierowników liniowych ma oczywiście swoich zwolenników i przeciwników, lecz zdecentralizowane zarządzanie przynosi generalnie pozytywne efekty. Pytanie tylko, na jakich warunkach taka decentralizacja zadziała najlepiej?
 

Na szkoleniach z komunikacji i zarządzania zespołami dość często występuje odmiana zabawy w głuchy telefon „dla dorosłych”. Polega ona na tym, że grupa dzielona jest na wzór struktury organizacyjnej, z prezesem, dyrektorem, kierownikami liniowymi oraz pracownikami.

Za pomocą karteczek – czyli e-maili – prezes ma ustalić, jaki symbol na kartkach rozdanych pracownikom najniżej w hierarchii jest wspólny dla nich wszystkich. Ćwiczenie można na różne sposoby komplikować, zawsze jednak prowadzi do dwóch wniosków: najtrudniej ma kierownik liniowy, a ewentualne usprawnienia nie będą przydatne dla dyrektorów.

Dlaczego tak jest? W przypadku dyrektorów to ćwiczenie pokazuje, że na każdym poziomie zamiast karykatury delegowania zadań, a więc „znajdź kogoś, kto to zrobi i jest akurat pod ręką”, musi nastąpić pewien stopień przetworzenia informacji w kontekście danego poziomu. Nadal jednak liczba wymienianych komunikatów jest niska.

Potrzebna przy budowie systemu HR wizja zarządzania kadrami to świadomość miejsc styku poszczególnych składowych i kosztów ich integracji.

Sytuacja zmienia się diametralnie dla kierowników odpowiadających bezpośrednio za pracowników. W teorii zarządzania projektami zastosowanie znajduje wzór na liczbę kanałów komunikacyjnych w postaci n(n-1)/2. Skrajne przypadki to skala kilkudziesięciu bezpośrednich podwładnych kierownika liniowego. 

Naturalnie można uzasadniać, że przecież nie każdy komunikuje się z każdym, że to kierownik jest tym centrum. Niemniej nadal w kontekście tej liczby i owych dziesiątek stron uregulowań codzienna praca kierownika liniowego zaczyna wyglądać nieco inaczej. 

Duża część jego pracy dotyczy zadań związanych z obsługą pracowniczą – rozliczaniam czasu pracy, delegacjami, ocenami pracowników, planowaniem szkoleń. Staje się on takim „minikadrowcem”. Rozważania na temat tego, czy taka droga jest słuszna, tym razem zostawmy. Zastanówmy się, jak te procesy realizować, by rzeczywiście były skuteczne, jak wesprzeć pracownika, by był w stanie nie tylko samodzielnie, ale i efektywnie je realizować?

Nowoczesny HR

System IT wspierający HR to z reguły jedna z części większego tzw. systemu zintegrowanego, powiązana z innymi obszarami – np. płace z modułem finansowym i kontrolingowym.

Mówiąc o systemie zintegrowanym, z reguły odnosimy się do procesów typu zakup towarów, produkcja i ich sprzedaż, typu dostawy just in time czy wsparcie przepływu materiałów na produkcji skanerami kodów kreskowych. 

Również w zakresie HR można wyodrębnić tego typu łańcuchy procesów. Trudno sobie wyobrazić rozliczanie budżetu szkoleń bez wiedzy o zaksięgowanych na ten poczet fakturach czy pełną informację o wydatkach szkoleniowych bez wiedzy o kosztach delegacji. Samo planowanie szkoleń wymaga wiedzy o zaplanowanych działaniach rozwojowych w ramach programów rozwoju. Z kolei planowanie podwyżek wymaga znajomości bieżącej wyceny stanowisk czy obowiązującego w firmie modelu kompetencji. 

Te i inne procesy zazębiają się ze sobą, tworząc system HR, który nie jest zbiorem rozdzielnych procesów, ale wypadkową ich realizacji. Potrzebna przy budowie systemu HR wizja zarządzania kadrami to świadomość miejsc styku poszczególnych składowych i kosztów ich integracji – przecież nie tylko nieznajomość prawa szkodzi, ale jego nieskuteczne egzekwowanie również. 

Nowoczesne organizacje, rozwiązując ten problem, stosują podejście usługowe, na które składają się dwa główne elementy – budowa systemu i jego udostępnienie. Budowa systemu odnosi się do planowania jego rozwoju: zamiast dodawać nowe fragmenty tworzone na potrzeby pojedynczych problemów biznesowych, firmy skupiają się na długofalowym planowaniu osiągania konkretnych efektów, np. zarządzanie procesem szkoleń jest związane nie tylko z treścią wynikającą z planów rozwojowych, programów typu rozwój talentów, ale również z bieżącym rozliczaniem kosztów. 

Pozwala to finalnie na aktywne zarządzanie budżetem, znajdowanie najlepszych dostawców czy też konsekwentne wywiązywanie się z obietnic szkoleniowych złożonych pracownikom. 

Druga strona medalu to udostępnienie takiego systemu. Pracownik chce znać status danej sprawy (np. status złożonych wniosków o urlop i delegację), a z drugiej – nie jest dla niego istotna informacja, że wniosek powinien trafić do konkretnej kadrowej w miejscowości A, a wniosek Y do komórki płacowej w centrali. 

Nie podważa to zasadności oceny zadań premiowych czy akceptacji urlopu przez kierownika liniowego, a istotnie wiąże się zarówno z liczbą pracowników, za którą odpowiada, jak i z liczbą procedur, których znajomość jest wymagana do ich realizacji.

Procedur, które z punktu widzenia kierownika nie mogą być oddzielnymi elementami – osobnymi aplikacjami do czasu pracy, ocen pracowników, planowania urlopów, rozliczania delegacji, wnioskowania o szkolenia… 

Całość w takim ujęciu ma postać systemu wspierającego pełen łańcuch procesowy z jego najważniejszym elementem – pracownikami zaangażowanymi w jego działanie dzięki możliwościom zapewnianym przez dostarczone im narzędzia samoobsługi czy to menedżerskiej, czy też bardziej ogólnie – pracowniczej.

Informatyka i jej miejsce

Dotychczasowy brak wzmianki o informatyce jest jak najbardziej zamierzony. Sprawdza się tu bowiem stara prawda, że nie ma dobrze obronionych karnych, są tylko te źle strzelone. Analogicznie jest z wdrożeniami systemów IT. Znacznie częściej niż zły system można spotkać system źle wdrożony. 

O powodach, dla których tak się dzieje, można by długo dyskutować. Zwróćmy uwagę na dwa największe zagrożenia: po pierwsze świadomość, co system może, i po drugie jego wykorzystanie w perspektywie następnych lat. Złe decyzje w tym zakresie dają z reguły efekt, który powoduje przyrost różnych aplikacji do wspierania odrębnych fragmentów biznesu. Dwa inne ważne elementy to możliwości i narzędzia rozbudowy funkcjonalności oraz nakład pracy na utrzymanie systemu.

Przyjęcie na wstępie, że system IT będzie rozbudowywany, budzi z reguły duże kontrowersje. Przecież jeśli decydujemy się na zakupienie tak drogiego „czegoś”, to powinniśmy mieć wszystko. I jeśli mówimy o płacach czy zarządzaniu czasem pracy, to często w zakresie standardowej konfiguracji możemy otrzymać wiele – poczynając od możliwości zależnych od klasy systemu, a kończąc na wsparciu zmian wynikających ze zmian biznesu i wsparciu producenta dostarczanego na tę okoliczność. 

Czy jednak dla tzw. miękkiego HR jesteśmy w stanie choćby wyobrazić sobie w pełni ustandaryzowany proces, uregulowany dodatkowo ustawami i kodeksami? Elastyczność wybranego rozwiązania i jego potencjał to aspekt, którego przy odpowiedzi na to pytanie nie sposób nie doceniać. 

Naturalnie nie należy też przesadzić w drugą stronę. Można kupić najlepsze na świecie klocki i wynająć najlepszych architektów – choć może lepiej, gdyby zaczynali oni od czegoś więcej niż fundamenty – mając już pewne elementy gotowe. Czy warto inwestować w precyzyjnie dopasowaną możliwość realizacji wszystkich procesów? 

Dyrektor finansowy każdą inwestycję ocenia z punktu widzenia poniesionych kosztów i możliwych korzyści. O ile jednak łatwo wytłumaczyć wzrost zysków nową kampanią marketingową czy wprowa-dzeniem nowego produktu na rynek, zmianę podejścia do organizacji pracy trudniej wyliczyć w ROI, Trudno też ująć w wyliczeniach źródło przewagi konkurencyjnej, jakie stanowi jakość środowiska pracy na coraz bardziej wymagającym rynku pracy.

Aplikacje wspierające procesy samoobsługi składają się zwykle z trzech warstw: modelu danych, ścieżki akceptacji oraz wizualizacji.

Element kosztów utrzymania systemu to często temat tabu dla nieinformatyków. Przecież mamy od tego dział, który „tylko” musi wesprzeć wcale nie tak krytyczne dla biznesu aplikacje. Kwestia „tylko” obejmuje zwykle zespół wsparcia do jednej, drugiej, a może i trzeciej technologii, w której dany element aplikacji biznesowej został zbudowany. 

Koszty te obejmują takie „drobiazgi” jak szkolenia działu IT, możliwości zwykłej ludzkiej zdolności pojmowania i równoległego wspierania X technologii jednocześnie, budowę i utrzymanie interfejsów pomiędzy poszczególnymi elementami łańcucha procesów, aż do wprowadzania poprawek czy przeprowadzania upgrade’ów różnych składowych pejzażu systemowego, które mimo że miały korzystać ze standardu, nagle sprawiają kłopot. Niezaplanowany z tego powodu, że nie uwzględniony przy pomyśle na rozwój systemu. 

O technice słów kilka

Jakie elementy składowe przy budowie aplikacji wspierającej procesy samoobsługi należy uwzględniać przede wszystkim? Przyjmuje się zwykle, że taki system składa się z trzech warstw: modelu danych, ścieżki akceptacji oraz wizualizacji. 

Warstwa modelu danych odpowiada za elementy związane z logiką biznesową, a więc choćby za poprawność liczenia limitów urlopowych, pobranie listy podwładnych na podstawie struktury organizacyjnej, weryfikację budżetu dla wniosków o nagrody. Ważne, by ta warstwa zapewniała zbiór ustandaryzowanych interfejsów pozwalających na komunikację z pozostałymi elementami architektury, a więc możliwości zapisu, odczytu i modyfikacji danych.

Warstwa ścieżek akceptacji odpowiada za standaryzację przepływu informacji, a więc za decyzję kiedy, gdzie i na jakich warunkach dana informacja powinna trafić. W zależności od rodzaju informacji – zestawu danych określających dany wniosek, następnym decydentem może być np. bezpośredni przełożony dla wniosku o urlop, kontroler finansowy dla wniosku o akceptację nowej umowy zlecenia, gdy przekracza ona pewną wartość progową itd. Kluczowe tu jest uwzględnienie elementów zmienności struktury organizacyjnej w czasie oraz mechanizmu zastępstw. Zapewni to płynność działania całego systemu, a więc unikanie zatorów informacyjnych, np. gdy dany wniosek oczekuje na akceptację przełożonego, który jest na urlopie. 

Warstwa wizualizacji jest teoretycznie najłatwiejsza, co jest podyktowane mnogością technologii, które mogą być w tym celu wykorzystywane, i ich elastycznością. Elementem koniecznym do uwzględnienia jest tutaj ponownie standaryzacja tej warstwy, tak by prezentacja poszczególnych wniosków była spójna niezależnie od informacji, którą ze sobą niesie. Największym błędem możliwym do popełnienia na tym etapie jest sprawienie, by każdy z obsługiwanych w ramach systemu samoobsługowego wniosków „wyglądał” i działał inaczej, a więc naruszenie podstawowych zasad ergonomii obsługi systemu przez użytkownika końcowego. 

Wszystkie te warstwy jako całość muszą spełniać również założenie standaryzacji na poziomie ogólnym, pozwalając na łatwe wprowadzanie do systemu samoobsługi nowych wniosków, które po zastosowaniu odpowiedniej konfiguracji ścieżek akceptacji i przygotowaniu adekwatnej wizualizacji są częścią spójnej całości.

Przy projektowaniu takich systemów pamiętać należy, że punktem wyjścia jest proces, ale nic tak bezwzględnie nie weryfikuje jego działania, jak „bezduszna” informatyka. Wniosek papierowy ze względu na swą naturę jest cierpliwy – w końcu znajdzie biurko, na które powinien trafić. System IT już tak cierpliwy nie jest, a zapewnienie spójnego rozumienia zapisów regulaminu jest z reguły jednym z najtrudniejszych wyzwań projektowych. 

 

„Quo vadis”?

W czasie rewolucji przemysłowej Taylor w swoich badaniach udowadniał, że wielkość łopaty ma znaczenie. W swoich pracach oceniał, iż efektywność wykorzystywanych narzędzi ma kolosalny wpływ na efektywność pracy.

W dzisiejszym świecie IT takiej rewolucji nie należy się spodziewać, pozostaje jednak refleksja, czy patrząc na operacje, którymi na co dzień są obciążani pracownicy, a które nie mają zwykle bezpośredniego przełożenia na zysk, czy nie można tej pracy rzetelnie usprawnić? 

System samoobsługowy to tak naprawdę krwiobieg informacyjny, którym przepływają informacje jako całość krytyczne dla firmy. Bo przecież nie ma wątpliwości, że skuteczne zarządzanie urlopami, rozliczaniem delegacji czy obiegiem wniosków premiowych ma znaczenie dla każdej firmy. Niedrożność tego systemu w skrajnych przypadkach może doprowadzić do zawału – niewydolności obsługi HR i niezadowolenia pracowników. 

Czy usprawnienie tego procesu jest uzasadniane kosztowo? Można naturalnie wyliczać czas oszczędzany przy wprowadzaniu takiego systemu, a w konsekwencji jego liczbową wartość. Czy można na tej podstawie wyciągać wnioski o automatycznym zysku dla firmy? 

Niestety nie, z tego prostego powodu, że sam krwiobieg nie zapewnia myślenia. Od tego jest głowa. Warunkiem koniecznym jednak, by „głowa” chciała pracować dodatkowo dla firmy, jest zapewnienie jej czasu i komfortu pracy. 

Usprawniając systemy samoobsługowe – naszą codzienną łopatę XXI wieku – oszczędzamy czas. Od nas jednak zależy, jak ten – odzyskany – czas zostanie wykorzystany.

Marcin Kraska, BCC 

wtorek, 8 kwietnia 2008

Procesy jak w banku

Skuteczność działalności instytucji finansowej, która nie kontroluje w pełni swoich procesów spada średnio o 50%. Dlatego też banki i instytucje finansowe wdrażają u siebie systemy Business Process Management. 


Jakie jest największe marzenie zarządu? Na pierwszym miejscu znalazły się: zgodność celów biznesowych i IT w przedsiębiorstwie, wyższa produktywność, szybsza zdolność do reakcji na potrzeby rynku i klientów oraz niższe koszty operacyjne. To wyniki sondażu amerykańskiego wydania tygodnika Computerworld z roku... 1980. To zdumiewające, jak niewiele się w tej materii zmieniło przez ostatnie 30 lat. Nadal podstawowymi wyzwaniami w relacjach IT - biznes, są sprawy fundamentalne, takie jak uznanie przez ułożenie pomiędzy nimi kontaktów na zasadzie niemal pełnej dobrowolności, oparte na wzajemnym szacunku i prawdziwym partnerstwie przy realizacji celów strategicznych, a także umiejętne wyprzedzanie koncepcji biznesowych przez IT gwarantującą szybką reakcję na potrzeby biznesu. Wreszcie prawdziwa integracja biznesu i IT na poziomie pojedynczych procesów biznesowych. 

Kluczowe wyzwanie: ryzyko 

75%

o tyle wzrasta liczba błędów i pomyłek popełnianych w ramach działalności operacyjnej, gdy instytucja nie w pełni kontroluje swoje procesy.

Im bardziej skomplikowane otoczenie, w którym przyszło działać firmom i instytucjom, tym większe koszty ewentualnych zaniechań. "Bank, który nie kontroluje własnych procesów, naraża się na szereg poważnych problemów" - stwierdza Kiran Garimella, wiceprezes ds. rozwiązań klasy BPM w Software AG, gość specjalny konferencji "Synergia w działaniu", zorganizowanej przez tę firmę przy współpracy z S&T Services Polska, Infovide-Matrix i MaxData. Przede wszystkim są to: wydłużenie czasu dostaw nowych usług na rynek, zwiększenie kosztów operacyjnych, wynikających z wyspowego rozwoju rozwiązań IT i trwonienia zasobów na projekty o obocznym charakterze, a w rezultacie związanych z tym spadków satysfakcji klientów i zwiększenia wskaźnika ich utraty. 

Według szacunków Kirana Garimelli, instytucja finansowa, która nie kontroluje w pełni swoich procesów traci średnio 50% skuteczności swoich działań i o 75% wzrasta liczba błędów i pomyłek popełnianych w ramach działalności operacyjnej. Znacząco wzrasta również ryzyko wszelkiego rodzaju nadużyć. "Dziś każdy bank i instytucja finansowa może zarabiać. Tym, co odróżnia dobre banki od kiepskich jest umiejętność zarządzania ryzykiem" - mówi. Słowa te nabierają szczególnego znaczenia dziś, gdy wszyscy jesteśmy świadkami poważnych zawirowań na rynkach finansowych, których skutkiem jest ryzyko recesji. 

Nie powinien przy tym zmylić nas brak podobnych afer w naszym kraju. Jak mówi prof. Witold Orłowski, główny doradca w PricewaterhouseCoopers, świadczy to raczej o niższym stopniu rozwoju rynku produktów inwestycyjnych niż o tym, że banki w wyższym stopniu kontrolują swoje procesy oraz ryzyka operacyjne i inwestycyjne. "Wydaje się, że w dwadzieścia lat po uchwaleniu pierwszej wersji Bazylejskiej Umowy Kapitałowej wciąż przed nami dyskusja o charakterze i zakresie regulacji dotyczących rynku bankowego" - mówi prof. Witold Orłowski. Coraz więcej mówi się m.in. o zwiększeniu zakresu kontroli narodowych i ponadnarodowych regulatorów nad działalnością międzynarodowych instytucji finansowych. 

Szansa dla BPM 

Każda nowa regulacja odbije się oczywiście na wymogach stawianych systemom informatycznym. Stąd coraz większe zainteresowanie rozwiązaniami Business Process Management (BPM). Systemy BPM sprawdzają się dobrze także w obszarach operacyjnych, np. we wsparciu sprzedaży. System wdrożony przez Infovide-Matrix m.in. w BRE Banku, Banku Ochrony Środowiska i Kredyt Banku jest elastycznym narzędziem, który ma jedną podstawową zaletę, typową dla systemów BPM - pozwala na przemodelowanie procesów bez konieczności zmian w kodzie źródłowym. To umożliwia równoległą obsługę procesu sprzedaży wielu produktów bankowych o różnym charakterze. Jak zwykle w przypadku takich narzędzi jest to możliwe dzięki funkcji graficznego modelowania procesów. Jego zaletą jest możliwość stopniowego wdrażania poszczególnych komponentów, przy równoczesnym zapewnieniu szybkich postępów w danym obszarze. 

Dzięki swoim funkcjom, rozwiązania BPM pozwalają na uzyskanie pełnego obrazu procesów zachodzących w organizacji, uwzględniającego ich modelowanie, symulację, monitoring, a także wyniki osiągane w poszczególnych kanałach. Pozwalają na ewolucyjną implementację mechanizmów do zarządzania procesami, dzięki czemu organizacji łatwiej przystosować się do nowych wymogów związanych z zarządzaniem procesowym. Z czasem mogą one być poszerzone o funkcje związane z monitorowaniem aktywności poszczególnych komórek lub wręcz pracowników. To bardzo ważne, zwłaszcza w instytucjach, które zmieniają się bardzo dynamicznie i muszą niemal ustawicznie dokonywać przeglądu, usprawnienia i przemodelowania swoich procesów.

wtorek, 25 marca 2008

Dokumenty w ruchu

Marcin Marciniak

Dobry system obiegu dokumentów może usprawnić proces przepływu informacji i zadań, ułatwiając podejmowanie decyzji w firmie. Poprawia też dostępność dokumentów. 


Dla wielu typowych zadań w firmie bardzo łatwo znaleźć lub przygotować system, który je usprawni. Takimi standardowymi zdarzeniami, obecnymi niemal w każdej firmie, są np. delegacje i urlopy. W systemie opartym na standardowych, papierowych dokumentach, proces ich rozliczania trwa dość długo. Wdrożenie systemu obsługującego delegacje daje odczuwalną poprawę komunikacji w firmie, ponadto - przy wykorzystywaniu samochodów służbowych - można połączyć obsługę delegacji z rezerwowaniem dyspozycyjnych samochodów. Dzięki temu system może sporządzać grafik dostępności samochodów i plan delegacji. 

Ułatwienie dla pracowników 

Po zrealizowanej delegacji pracownik wprowadza sprawozdanie z niej oraz dokonuje rozliczenia finansowego (diety, ryczałt za użytkowanie samochodu prywatnego do celów służbowych itd.). Wypełnione sprawozdanie podlega zatwierdzeniu przez przełożonego, zaś informacje finansowe posłużą do rozliczeń z pracownikiem. Warto zauważyć, że mało która firma wymaga sprawozdania z delegacji w tradycyjnym systemie, czyli w postaci papierowej, a może być ono ważnym źródłem informacji. W formie elektronicznej sporządza się stosunkowo szybko i łatwo je uporządkować. 

Wnioski urlopowe również łatwo poddają się usprawnieniu, bowiem system może podawać użytkownikowi liczbę dostępnych dla niego dni urlopu (a jest to jedno z najczęściej zadawanych pytań do działu kadr), a potem pobrać podstawowe informacje, czyli datę rozpoczęcia i zakończenia oraz rodzaj urlopu (wypoczynkowy, opieka i tak dalej). Ponadto może pobrać informację o dofinansowaniu urlopu, tzw. dofinansowania wakacji pod gruszą. System obliczy od razu liczbę dni, sprawdzi czy taka ilość jest dostępna i komplet danych zostanie przekazany do zatwierdzenia. Po zaakceptowaniu, dane będą przekazane do kadr. 

Dobrze skonstruowany i wdrożony system obsługi delegacji i urlopów - uzupełniony wprowadzonymi do niego danymi o zwolnieniach lekarskich i innych nieobecnościach - daje bardzo ważne informacje, takie jak wykaz dostępności pracownika w firmie. To samo można osiągnąć za pomocą ręcznie wprowadzanych kalendarzy w systemie pracy grupowej, ale system obiegu dokumentów zrobi to znacznie lepiej, sprawniej i zapewni lepszą dokumentację. Gdy jest on zintegrowany z systemem ERP, to zatwierdzone dokumenty (urlopy, nieobecności związane z delegacją) są automatycznie wprowadzane do modułu kadrowego. Podobnie system może tworzyć dokumenty finansowe związane z rozliczeniem z pracownikami, odpowiednie polecenie księgowania itd. 

W przypadku firmy wielooddziałowej, wyposażonej w system obiegu dokumentów dostępny we wszystkich oddziałach oraz zintegrowany z systemem ERP, można ułatwić wiele operacji, takich jak wprowadzanie faktur zakupowych. Bardzo często obieg dokumentów przebiega w pięciu etapach: faktura wprowadzana do systemu obiegu dokumentów podlega odpowiedniej dekretacji księgowej, zostaje zatwierdzona merytorycznie przez właściwą osobę lub przekazana do innego działu, następnie zaakceptowana rachunkowo przez dział odpowiedzialny za rozliczenia finansowe, ostatecznie zatwierdzona do płatności, dział finansowy dokonuje przelewu środków na rachunek kontrahenta. 

Bardzo często obieg dokumentów przebiega w pięciu etapach:

  • faktura wprowadzana do systemu obiegu dokumentów podlega odpowiedniej dekretacji księgowej,
  • zostaje zatwierdzona merytorycznie przez właściwą osobę lub przekazana do innego działu,
  • zaakceptowana rachunkowo przez dział odpowiedzialny za rozliczenia finansowe,
  • zatwierdzona do płatności,
  • dział finansowy dokonuje przelewu środków na rachunek kontrahenta.



Dzięki obecności skanu faktury w systemie, każda z pracujących osób może zapoznać się z fakturą, nie korzystając z wersji papierowej. Tego typu system daje możliwość wprowadzania dokumentów osobom, które nie zostały przeszkolone w obsłudze systemu ERP, a niekiedy są to skomplikowane systemy i łatwo o błąd. 

Zamknąć gołębnik 

Dokumenty przychodzące od zewnętrznych podmiotów powinny podlegać dekretacji zgodnie z właściwościami miejscowymi i rzeczowymi. Praktyka przegródek na dokumenty (zwanych popularnie "gołębnikiem") pokazuje, że wiele dokumentów leży tam dość długo. Dla kontrastu, nowoczesny system obiegu dokumentów ma opcję powiadomienia za pomocą poczty elektronicznej albo odpowiedniego komunikatu o pojawieniu się nowego dokumentu. Firma może automatycznie wprowadzać do systemu wiadomości przysłane pocztą elektroniczną oraz za pomocą faksu. Wymaga to dobrej ochrony przed niechcianymi wiadomościami, ale usprawnia wiele działań, bowiem umożliwia automatyczne dekretowanie dokumentów na podstawie typowych danych (nadawca, słowa kluczowe). 

Gdy dokument został błędnie zadekretowany, lub dotyczy kilku działów jednocześnie, proces zapoznawania się z nim w tradycyjnym systemie trwa dość długo. W systemach obiegu dokumentów nie ma potrzeby wykonywania kopii dokumentu, gdyż wiele osób może się zapoznać z jedną jego kopią - elektroniczną, dostępną online w systemie. Systemy obiegu dokumentów informują pracowników o stanie każdego dokumentu w obiegu. Można w ten sposób szybko określić etap pracy nad nimi i identyfikować miejsca, w których obieg napotyka na problemy. W tradycyjnej pracy związanej z dokumentami papierowymi, takie dane umykają analizom. 

System obiegu może być zaprogramowany w ten sposób, aby - w przypadku nieobecności pracownika - dokument został przekierowany do osoby zastępującej. W wielu firmach dokument papierowy czeka na powrót osoby, do której został zadekretowany - a to znacznie przedłuża czas pracy nad nim. Gdy czas odpowiedzi na dokument lub pracy z nim jest określony przez przepisy lub regulamin, zastosowanie systemu obiegu dokumentów ułatwi zapewnienie dotrzymania terminów.

Gdy masz ISO 

Jeśli firma posiada system zarządzania jakością, istotna staje się dokumentacja dotycząca procesu publikacji oraz zapoznawania się z dokumentami przez poszczególnych współpracowników. W wersji papierowej wymagało to wykonywania dużej ilości kopii dokumentów oraz dodatkowych związanych z rejestracją ich używania. W systemie elektronicznym potwierdzenie zapoznania się pracownika z dokumentem może być wykonywane przez system na podstawie akcji użytkownika. 

Warto zwrócić uwagę na szybkość pracy takiego systemu - nowa wersja dokumentu jest dostępna praktycznie natychmiast po publikacji, wszyscy pracownicy korzystający z niego otrzymują niezwłocznie powiadomienia pocztą elektroniczną lub poprzez odpowiedni komunikat w menu, raporty o zapoznaniu się z treścią są również dostępne szybko. Dobrze eksploatowany elektroniczny system obiegu dokumentów ma istotną cechę - każdy dokument w nim publikowany jest dostępny dla wszystkich osób z rozdzielnika we właściwej wersji. Wystarczy założenie, że najnowszy dokument jest zawsze publikowany w firmowym systemie, aby zapewnić dostępność najnowszej wersji dla wszystkich. 

Systemy obiegu dokumentów mają system uprawnień, który kieruje dostępem poszczególnych użytkowników do dokumentów i ich grup. Prawidłowo wdrożony, zapewnia dwie ważne cechy: użytkownik otrzymuje tylko te dokumenty, które jego dotyczą, oraz wszystkie dokumenty dla użytkownika są pogrupowane pod kątem spraw (osobno faktury, urlopy itd.). Dzięki temu unika się nawału niepotrzebnej informacji i ułatwia organizację pracy. Dokładny raport dotyczący dostępu do danych zapewnia określenie, do jakich dokumentów każdy użytkownik miał dostęp. 

Na pomoc kancelariom 

System obiegu dokumentów ułatwi pracę kancelariom, których zadania są regulowane przez odpowiednie przepisy. Urządzenia kancelaryjne, takie jak dziennik, terminarz czy rejestr wydanych dokumentów, mogą być tworzone automatycznie. Automatyzacja rejestrowania i nadawania znaku sprawy, prowadzenia rzeczowego wykazu akt w systemie bezdziennikowym są bardzo cenione przez użytkowników. Nowoczesne systemy obiegu dokumentów mają wbudowany mechanizm pełnotekstowego, kontekstowego wyszukiwania wewnątrz treści dokumentów. Dzięki temu możliwe jest bardzo szybkie przeszukanie wszystkich umieszczonych dokumentów pod kątem występowania szukanych słów. Co ważniejsze, wyszukiwanie może być ograniczane pod względem typów dokumentów oraz ich lokalizacji. Pełnotekstowe wyszukiwanie dokumentów szczególnie dobrze sprawdza się w przypadku prowadzenia dużej ilości akt różnych spraw, w takich firmach jak kancelarie prawne lub firmy usługowe. 

Typowy schemat obiegu dokumentów przewiduje:

  • wprowadzenie danych przez użytkownika,
  • zatwierdzenie dokumentu przez przełożonego (merytoryczne),
  • zaakceptowanie go przez kierownika lub dyrektora właściwego pionu.

wtorek, 11 marca 2008

Procesy i wyzwania


Antoni Bielewicz


Projekty mające na celu przemodelowanie procesów na tyle głęboko ingerują w organizację pracy, że ich przeforsowanie - bez wyraźnej, dotyczącej szerokiego grona osób potrzeby - jest praktycznie niemożliwe. 


W przypadku EMPiK-u taką potrzebą była konieczność usprawnienia procesu obiegu dokumentów finansowych. Firma ta, to sieć 91 salonów sprzedaży prasy, książek, płyt i multimediów zlokalizowanych w 44 miastach Polski. Jeszcze do niedawna w sieci nie było scentralizowanego systemu składania zamówień. Każdy z salonów cieszył się sporą autonomią.
 

Kontrola 

Różnice między BPM/BPMS 1.0 a 2.0

Rozproszona struktura organizacyjna, kilka systemów obiegu faktur, w dodatku bez zdefiniowanych ścieżek ich akceptacji, czyniła jednak cały proces zakupu czasochłonnym i kosztownym. W dodatku, był on praktycznie pozbawiony kontroli. Brak zdefiniowanych obiegów i ścieżek akceptacji dokumentów dawał możliwość realizacji zakupów nieuzasadnionych, bez weryfikacji kosztów czy konsolidacji zamówień na poziomie sieci. Rok temu EMPiK postanowił zintegrować i uszczelnić proces zamówień. Do projektu zaangażował warszawską firmę Syndatis, specjalizującą się w implementacji systemów obiegu dokumentów, oraz BPM, m.in. w firmach farmaceutycznych. 


Podczas analiz specjaliści z Syndatis zidentyfikowali bariery utrudniające szybką realizację procesu. Kilka działających równolegle nieuporządkowanych procesów, w dodatku bez systemu, zastąpiono jednym, zintegrowanym rozwiązaniem do obiegu dokumentów, przy okazji eliminując obrót dokumentami papierowymi. Udało się zoptymalizować obieg dokumentów kosztowych uwzględniający obsługę kontraktów niehandlowych, system zamówień oraz zautomatyzować rozliczenia faktur kosztowych. Skrócono o kilka etapów obieg dokumentów, ograniczając koszty obsługi administracyjnej. Nowy system zawiera mechanizmy pozwalające na kontrolę obiegu e-dokumentów wewnątrz firmy, co przyspiesza proces pozyskiwania informacji i podejmowania decyzji, m.in. na podstawie informacji o kontraktach podpisywanych przez całą sieć EMPiK (w tym także umowach wynajmu powierzchni handlowych). Umożliwia też kontrolę zobowiązań wynikających z zawartych kontraktów. Stanowi również zbiór wszystkich dokumentów, które są dostępne chociażby na potrzeby kontroli.
 

Projekt w EMPiK-u wiązał się z całkowitą reorganizacją procesów strategicznych z punktu widzenia sieci. Nie mniejsza część projektów z zakresu BPM odbywa się według innego scenariusza. "Najpierw dokonuje się informatyzacji procesu w jego dotychczasowym kształcie po to, aby w następnym kroku dokonać optymalizacji" - twierdzi Jarosław Jerke, prezes Newitech. Pozwala to na ograniczenie szoku, jakim dla organizacji i personelu może być wprowadzenie w firmie systemu wspomagającego zarządzanie procesami. To właśnie podstawowe wyzwanie, jakie staje przed organizacjami, dokonującymi reorganizacji procesów.
 

Poprawa procesów 

Jeszcze kilka lat temu wielu menedżerów, szczególnie w polskich przedsiębiorstwach, na pytanie o zarządzanie procesami, kierowało do działu prawnego. Dziś sytuacja się zmieniła i menedżerowie coraz bardziej zdają sobie sprawę ze znaczenia stałej poprawy jakości zarządzania i nadzoru nad procesami. Wiele dla uświadomienia znaczenia zarządzania procesowego zrobiły wdrożenia systemów ISO, księgi jakości, a także metodyki dedykowane do wsparcia poszczególnych obszarów.
 

Poważnym wyzwaniem jest zrozumienie, w jaki sposób można te procesy wspierać za pomocą narzędzi informatycznych, pozwalających na nadzór procesów. Implementacja aplikacji klasy BPM może być tańsza niż ich uwzględnianie w już wdrożonych w firmie systemach. "Koszty zmian w dużych aplikacjach klasy ERP czy CRM są na tyle wysokie, a same rozwiązania tak nieelastyczne, że czasem warto wdrożyć nowe rozwiązanie klasy BPM, które będzie pełnić rolę szyny procesowej, i w którym uwzględniane będą wszelkie zmiany w procesach" - mówi Tomasz Jankowski, dyrektor ds. IT w Tetra Pak. W firmie systemem BPM objęto niemal wszystkie najważniejsze procesy przedsiębiorstwa. Koszt jego implementacji stanowił zaledwie ułamek kwoty, którą trzeba by było wydać na wdrożenie tych zmian systemach bazowych (ERP, CRM).
 

Koszty zmian w dużych aplikacjach klasy ERP czy CRM są na tyle wysokie, a same rozwiązania tak nieelastyczne, że czasem warto wdrożyć nowe rozwiązanie klasy BPM, które będzie pełnić rolę szyny procesowej, i w którym uwzględnione zostaną wszelkie zmiany w procesach - mówi Tomasz Jankowski, dyrektor ds. IT w Tetra Pak.



Dobry sponsor pilnie poszukiwany 

Wdrożenie systemu nie może jednak przesłonić głównego celu projektu, jakim jest opis i optymalizacja kluczowych procesów biznesowych. Kolejnym wyzwaniem jest próba oszacowania potencjalnych korzyści z optymalizacji procesów i implementacji systemów BPM. Te, choć oczywiste, są trudne do jednoznacznego oszacowania i przypisania do poszczególnych procesów czy wręcz ich etapów. To utrudnia rozstrzygnięcie kwestii sponsora, ważnej także ze względów organizacyjnych.
 

Projekty BPM zwykle na pewnym etapie napotykają opór ze strony pracowników. Z ich punktu widzenia jest to przede wszystkim narzędzie do kontroli, które może świetnie pokazać zakres obowiązków i efektywność każdego pracownika w firmie. Dlatego też na sponsora warto wybrać osobę, która jest nie tylko zdeterminowana do wprowadzenia zmian, ale dysponuje także charyzmą przydatną do zjednywania pracowników do nowych inicjatyw.
 

Optymalizacja W jaki sposób zacząć optymalizację procesów? Najważniejszy jest, oczywiście, odpowiedni dobór mierników efektywności procesów. Jak je znaleźć? Już na etapie analizy trzeba wyszukać osoby, które są formalnymi lub nieformalnymi właścicielami procesów. Można je poznać dzięki silnej motywacji do zmian, bo większość problemów związanych z zarządzaniem procesami spada właśnie na nie. To one mają największą wiedzę na temat procesów i sposobów mierzenia wydajności. "Ustanowienie i zaangażowanie właściciela procesu, czyli osoby, która najwięcej wie o przebiegu procesu, a potem wspólne z nią przepisanie procesu za pomocą edytora procesów do systemu BPM, są warunkami sprawnego zinformatyzowania procesu i przyjęcia właściwych mierników jego efektywności" - wyjaśnia Jarosław Jerke.
 

 

Na tym etapie powstają pierwsze modyfikacje i sugestie co do zmian przebiegu procesów, które mogą być wykorzystane w trakcie jego optymalizacji. Warto przy tym zwrócić uwagę na wskazówki samych użytkowników. Ich opinie muszą być jednak dokładnie analizowane. "Nawet zaawansowani użytkownicy mają tendencję do lekceważenia wariantowości przy opisie procesu. Domyślnie zakładają, że odbywa się on zgodnie z najbardziej typowym scenariuszem, przynajmniej wstępnie, nie zwracając uwagi na sposób funkcjonowania w sytuacjach nietypowych. A tymczasem, to właśnie te wyjątki stanowią największe wyzwanie przy implementacji systemów informatycznych" - tłumaczy Tomasz Jankowski. 

Optymalizacja procesów to działanie o charakterze ciągłym, ściśle związane z kolejnymi etapami rozwoju firmy. Dlatego rozpoczynając tego typu projekt, trzeba pomyśleć już o mechanizmach, które pozwalałyby na płynne i regularne usprawnienia. Gdzie leży granica tych usprawnień? Za taką należy uznać, chociażby, równomierność obciążenia pracą personelu przedsiębiorstwa. "Bardzo często okazuje się, że dzięki zmianie procesu zmienia się zakres obowiązków pracowników i ich obłożenie, i to w sposób nierównomierny. Nagle okazuje się, że dzięki zmianie część ludzi ma więcej, a część mniej pracy" - mówi Jarosław Jerke. Taka sytuacja wymaga kolejnego usprawnienia procesów.
 

5 najważniejszych tendencji na rynku BPM

  • Wartość rynku BPM wzrośnie z ok. 500 mln USD w 2006 r. do ok. 6 mld USD w 2011 r.
  • W 2006 r. było na nim ok. 150 dostawców, w 2007 r. już zaledwie 25. Wielcy dostawcy, zastępujący małych graczy, oferują produkty łączące BPM z rozwiązaniami usprawniającymi współpracę, portalami, narzędziami do zarządzania dokumentami, systemami opartymi na architekturze SOA i architekturze zorientowanej na zdarzenia oraz systemami analizy danych.
  • Rozwiązania BMP są coraz częściej używane do zarządzania procesami rozproszonymi. W 65% przypadkach integrują co najmniej trzy systemy.
  • Problemy organizacyjne, takie jak niewłaściwe prowadzenie polityki wewnętrznej i zarządzanie zmianami czy nieuporządkowanie organizacyjne przedsiębiorstwa, mogą bardziej utrudnić wdrożenie systemu BMP niż problemy techniczne.
  • Najlepsze produkty BPM obsługują wiele procesów ułatwiających współpracę i funkcje społecznościowe w firmie, które obecnie są nieudolnie realizowane za pośrednictwem poczty elektronicznej, wymiany dokumentów i rozmów na korytarzach biur.

 

piątek, 29 lutego 2008

5 tendencji na rynku BPM

Nowy raport BPM, stanowiący syntezę kilkuset sondaży, artykułów i analiz rynku. 
Firma BEA Systems opublikowała artykuł przeglądowy dotyczący sytuacji na rynku systemów zarządzania procesami biznesowymi (BPM) w 2008 r. Artykuł stanowiący syntezę kilkuset raportów analitycznych, artykułów branżowych i wyników badań rynkowych został napisany w formie przewodnika. Z dokumentu wynika, że zarówno dyrektorzy przedsiębiorstw, jak i dyrektorzy ds. informatyki za najważniejszy problem w 2008 r. uważają udoskonalanie procesów, a poza tym wymieniają wprowadzanie na rynek nowych produktów, kontrolowanie kosztów i ekspansję geograficzną. Ponadto, zgodnie z raportem, rynek BPM szybko się zmienia z powodu dostosowywania się do nowych trendów, konsolidacji producentów oraz konwergencji z innymi sektorami rynku, takimi jak architektura SOA lub aplikacje do przetwarzania zdarzeń złożonych (CEP).

W wielu przypadkach pakiety oprogramowania BPM kupowane były na podstawie pobieżnej oceny, bez dogłębnej analizy systemu przedsiębiorstwa. Spodziewamy się więc wzrostu przychodów zarówno z rozszerzeń początkowo zainstalowanych systemów i procesów, jak i z nowych wdrożeń, powiedziała Maureen Fleming, dyrektor ds. programów odpowiedzialna za oprogramowanie usprawniające procesy biznesowe, integrację i wdrażanie w firmie IDC. 

W raporcie przedstawiono również rezultaty badań przeprowadzonych wśród klientów firmy BEA, z których wynika, że ponad 81% użytkowników rozwiązania BEA AquaLogic BPM spodziewa się zwrotu z inwestycji w ciągu trzech lat od wdrożenia. Klienci oczekują, że największy zwrot z inwestycji przyniesie automatyzacja lub przyspieszenie procesów, które obecnie wykonywane są przede wszystkim ręcznie, a także zwiększenie przejrzystości i usprawnienie kontroli systemu oraz zmniejszenie liczby procesów. 

Na podstawie wyników branżowych testów wydajności oraz danych statystycznych i analitycznych z ostatnich dwunastu miesięcy autorzy raportu przedstawili listę najważniejszych wniosków: 
  • Szybki wzrost rynku. Rynek rozwiązań BPM należy do najszybciej rozwijających się sektorów rynku oprogramowania. Przewiduje się, że w ciągu pięciu lat jego wartość wzrośnie dziesięciokrotnie, z ok. 500 mln USD w 2006 r. do ok. 6 mld USD w 2011 r. 
  • Konsolidacja rynku i konwergencja technologii. Rynek rozwiązań BPM ulega konsolidacji. W 2006 r. było na nim ok. 150 dostawców, w 2007 r. już zaledwie 25. Wielkie przedsiębiorstwa zastępują małych graczy i oferują klientom bardziej kompleksowe produkty łączące systemy BPM z rozwiązaniami usprawniającymi współpracę, portalami, narzędziami do zarządzania dokumentami, systemami opartymi na architekturze SOA i architekturze zorientowanej na zdarzenia oraz systemami analizy danych biznesowych.
  • Szybkie wypełnianie luk. Rozwiązania BMP są coraz częściej używane do zarządzania procesami rozproszonymi w wielu pakietach aplikacji. Badania przeprowadzone wśród klientów wykazały, że w 65% przypadkach wdrożone produkty BPM integrują co najmniej trzy systemy, a 60% klientów wdraża pierwszy proces w czasie krótszym niż sześć miesięcy.
  • Najważniejsze czynniki decydujące o sukcesie. W badaniach rynku i ankietach przeprowadzonych wśród klientów firmy BEA respondenci stwierdzili, że problemy organizacyjne, takie jak niewłaściwe prowadzenie polityki wewnętrznej firmy i zarządzanie zmianami, brak wykwalifikowanych analityków biznesowych oraz nieuporządkowanie organizacyjne przedsiębiorstwa mogą bardziej utrudnić wdrożenie systemu BMP niż problemy techniczne. Firmy, które z powodzeniem wdrożyły systemy BPM, koncentrują się nie tylko na technologii, lecz traktują ciągłe udoskonalanie procesów jako ważny element strategii przedsiębiorstwa.
  • BPM, systemy ułatwiające współpracę i społeczności sieciowe. Nowe narzędzia mogą ułatwić użytkownikom biznesowym udział w tworzeniu i monitorowaniu aplikacji oraz zarządzaniu nimi w stopniu większym niż kiedykolwiek. Najlepsze produkty BPM obsługują wiele procesów ułatwiających współpracę i funkcje społecznościowe w firmie, które obecnie są nieudolnie realizowane za pośrednictwem poczty elektronicznej, wymiany dokumentów i rozmów na korytarzach biur. We współczesnej, opartej na informacji gospodarce firmy muszą lepiej zorganizować nieuporządkowane dotychczas działania, aby zwiększyć swoją produktywność i wykorzystać sprawdzone procedury. 

czwartek, 17 stycznia 2008

Rośnie popyt na narzędzia klasy BPM

Do zarządzania procesami biznesowymi służą aplikacje BPM (Business Process Management). Ich dodatkową funkcjonalnością są m.in. rozwiązania, które w czasie rzeczywistym dostarczają danych dotyczących kluczowych wskaźników biznesowych i noszą nazwę Business Activity Monitoring (BAM). Monitorowanie tych wskaźników pozwala na szybkie wykrywanie problemów i przeciwdziałanie im, ułatwia także analizę kosztów i całych łańcuchów wartości, czyli poprawę efektywności operacyjnej firmy.

 

Procesy pod szczególnym nadzorem

Sondaż pokazał, że rynek narzędzi monitorowania działań biznesowych (BAM) i kontrolingu procesów biznesowych (Business Process Controlling – BPC) rozwija się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Wiele z przebadanych firm rozważało już kontrolowanie procesów za pomocą wdrożonego oprogramowania. Najczęściej stosowane procedury to analiza słabych stron i kontrola uzgodnień dotyczących poziomu serwisowania (Service Level Agreement), stosowane odpowiednio w ok. 80 i 60 proc. firm. Wśród respondentów tylko kilka przedsiębiorstw użyteczności publicznej wdrożyło system monitorowania zdarzeń, chociaż badanie pokazuje, że dysponują one dużym potencjałem w zakresie usprawniania procesów. To samo dotyczy ankietowanych banków, dla których najważniejsze jest monitorowanie zarządzania usługami. Natomiast firmy transportowe, logistyczne oraz telekomunikacyjne skupiają się przede wszystkim na skutkach wadliwych procesów i ich nieustannym monitorowaniu. Uczestnicy ankiety ze wszystkich branż stwierdzili, że całościowe podejście do procesów przedsiębiorstwa byłoby bardzo korzystne dla ich firm, szczególnie w odniesieniu do outsourcowanych procesów i systemów, z którymi musi borykać się ok. połowy ankietowanych.  

 

Korzyści z BPM

Analitycy rynku podkreślają, że jedną z głównych korzyści BPM jest udostępnienie innym procesom (a zatem aplikacjom i jednostkom organizacyjnym firmy) użytecznych danych, które do tej pory były ograniczone do jednego systemu i jednej grupy użytkowników. Łatwiej uniknąć również standardowego problemu: wielokrotnego wprowadzania tych samych danych w różnych aplikacjach. Z raportu Cutter Consortium wynika, że obecnie systemy BPM nie są jeszcze na tyle dojrzałe, by obyło się bez sporej pracy przy ich wdrażaniu. Producenci oprogramowania starają się zapewnić zestaw mechanizmów i technik do łatwej integracji ze wszystkimi typami aplikacji. Mimo to stworzenie rozwiązania obejmującego swoim zakresem całe przedsiębiorstwo, czasami kilka podmiotów, a przy tym wiele aplikacji wykonanych w różnych technologiach, zajmuje wiele czasu i pochłania sporo środków. Warto jednak ponieść ten koszt, bo efektem prac jest stworzenie centralnej warstwy zarządzania firmą, warstwy wykraczającej ponad procesy ograniczone do tej pory do pojedynczych aplikacji.  

 

Liczenie kosztów

Eksperci Cuttera przestrzegają, że szczególnie ważne jest oszacowanie kosztów oprogramowania, kosztów adapterów, a co najważniejsze, łącznych kosztów integracji. Najważniejsza jest oczywiście funkcjonalność: wybór bardzo drogiego rozwiązania ze skomplikowanym silnikiem reguł, który nigdy nie będzie używany, nie ma żadnego sensu. Jak uważają analitycy, wdrożenie aplikacji do zarządzania procesami biznesowymi BPM nie przynosi natychmiastowych efektów. Jednak porządkuje procesy i w ciągu 2–3 lat ułatwia osiągnięcie znaczącego wzrostu przychodów poprzez zwiększenie wydajności i lepsze zarządzanie całą infrastrukturą informatyczną. Ponadto ma w sobie ogromny potencjał, zwłaszcza wtedy, kiedy połączy się BPM z SOA. Wówczas procesy będą równie elastyczne i łatwe do wykorzystania, jak usługi.   

wtorek, 15 stycznia 2008

W przekroju: Business Process Management


Andrzej Maciejewski

Analitycy są zgodni, wartość rynku oprogramowania do zarządzania procesami biznesowymi (BPM) będzie gwałtownie rosła w najbliższych latach. Specjaliści z IDC prognozują ten wzrost na poziomie 44% rocznie, do 2011 r. 

Opracowanie: Andrzej Maciejewski 
Źródło: IDS Sheer, BEA Systems, Ipsos, IDC, Aberdeen Group, Vanson Bourne